Czym się różni pisarz od pisarza – Notatki na blankietach

„U nas, w Hanowerze, jeżdżą baby na rowerze!” – śpiewano kiedyś w stolicy Dolnej Saksonii. Dziś już nikt tak nie śpiewa. Bicykli mamy tutaj nadal w bród, kobiet i ścieżek rowerowych również nie brakuje, ale śpiewać jakoś się nie chce. Może to wina globalnego oziębienia i strach przed czekającym nas przebiegunowaniem Ziemi. Może tylko słowa […]

Największa w bloku piwnica – Notatki na blankietach

Walenty T. odziedziczył po dziadku długie nogi, po matce dobry słuch, a po sąsiedzie z parteru niebagatelny węch. Jako że nie został ani trójskoczkiem, ani też bocianem, długie nogi nie spełniały ważniejszej roli w jego życiu, służyły mu wyłącznie do tego, aby – jak każdy zjadacz chleba – miał na czym pałętać się po ziemskich […]

Niezła artystka – Notatki na blankietach

Zuzę J. już w przedszkolu określano mianem niezłej artystki, a to z racji tego, że podczas obiadu rzucała ravioli i szpinakiem o ścianę, drąc się przy tym jak nieboskie stworzenie. Pomimo że regularne malowanie ścian dość poważnie obciążało kasę rodzinną, papcio Zuzy J. cierpliwie znosił wyczyny latorośli, gdyż po części sam był niezłym artystą, pracował […]

Przyganiał czulent bigosowi – Ze wspomnień krzaczka porzeczki (5)

Ze wspomnień krzaczka porzeczki (5) Przyganiał czulent bigosowi   W naszym ogrodzie mówią, że podobno bigos i czulent wzięli się mocno za łby. Łyżki odrzucili na bok. Na ostro poszło. Na noże i widelce. Rzekomo spierają się o jakąś potrawę, którą bigos poprawił, co bardzo nie spodobało się czulentowi: zarzucił bigosowi, że nie powinien poprawiać, […]

O tym, jak uczyłem się niemieckiego – Ze wspomnień krzaczka porzeczki (4)

Ze wspomnień krzaczka porzeczki (2) O tym, jak uczyłem się niemieckiego   Język niemiecki to najcudowniejszy język świata, jeśli ktoś jest suszarką do włosów lub samochodem. W żadnym innym języku nie da się tak pięknie opisać, jak działa nawiew gorący, i co trzeba nacisnąć, żeby puścić w ruch wycieraczkę tylną. Kiedyś zapałałem przemożnym i niewytłumaczalnym […]

O niskopiennej krzaczkowatości języka polskiego – Ze wspomnień krzaczka porzeczki (3)

Ze wspomnień krzaczka porzeczki (2) O niskopiennej krzaczkowatości języka polskiego   Niektórzy pytają mnie, czy to prawda, że krzaczki porzeczki potrafią mówić. Wprawdzie pytanie to jest dla mnie nieco dziwne, ale odpowiem na nie: oczywiście, że tak! Wszystkie krzaczki porzeczki, jakie kiedykolwiek poznałem, posiadają organy umożliwiające im mówienie. Co nie znaczy, że zaraz z każdym […]

Wojciech Czaplewski: Chuligańska apokalipsa – „Pole Czaszek” Dariusza Muszera

Kiedy już wytrujemy i wystrzelamy wszystko, co się nadaje do zjedzenia, nastanie zwieńczenie cywilizacji: era powszechnego kanibalizmu… Tytuł tej oprawionej w płomienną okładkę powieści (klasa okładkowych grafik, w tym przypadku autorstwa Rafała Babczyńskiego, jest znakiem firmowym FORMY) może nasuwać skojarzenie z biblijnym Wzgórzem Czaszki, Golgotą. Jednak pożywna i lepka substancja tego miejsca przypomina raczej inny […]

Artur Becker: Ludzkość na rozdrożach – o „Polu Czaszek”, czyli spolszczonej powieści Dariusza Muszera

Dariusz Muszer, urodzony w 1959 roku na Ziemi Lubuskiej, należy w Niemczech do grona tych autorów, którzy tworzą w dwóch językach. W Europie Zachodniej nie jest to ani nic nowego, ani szczególnego, niemniej jednak w Niemczech, pisarze-imigranci od prawie półwiecza już piszą głównie w języku niemieckim. Trzeba jednak powiedzieć, że Muszer, również w Polsce, jest […]